Epilog

- Taylor, Maggie.

- Hufflepuff!

- Venable, Gavin.

- Gryffindor!

- Weasley, Keket.

Nastąpiła długa pauza, podczas której wszyscy wstrzymali oddech. Jedynym widocznym fragmentem córki Billa była grzywa miedzianych i czarnych włosów wystająca spod Tiary Przydziału.

Wreszcie kapelusz wolno i wyraźnie powiedział:

- Slytherin!

- Weasley - zaciekawił się Draco. - W Slytherinie. No, no, no, zapowiada nam się interesujący rok.

Keket zeskoczyła ze stołka, pomachała radośnie gronu pedagogicznemu i w podskokach podążyła do stołu Ślizgonów.

Ron zamrugał.

- Nie pamiętam, żeby ktoś trafił do Slytherinu od...

- Tysiąc sześćset któregoś tam - powiedział Charlie. - Chyba miał na imię Eustachiusz. Skończył w więzieniu za oszustwo. Naciągnął kilku lordów na inwestycję w osadę murzyńską w kolonii w Wirginii.

Dochodzące z góry pomrukiwanie sprawiło, że podnieśli wzrok - Penelopa przetransmutowała swoją solniczkę w świnkę i wysłała ją, by ta latała nad ich głowami, dziko chrumkając.

Draco pacnął prosię ręką, a Penelopa uśmiechnęła się.

- Whitcomb, Ian.

- Gryffindor!

Wokół Keket zebrał się tłumek uczniów. Harry wytężył wzrok, by zobaczyć, co się dzieje, a wtedy Charlie zasłonił sobie oczy dłońmi.

- Och, nie - jęknął. - Jakimś sposobem udało jej się przeszmuglować tu tą aerojaszczurkę. - Zwrócił się do Rona. - Powodzenia, braciszku. To ty jesteś tym, który ma ją jej zabrać.

- Nie sądzę, by Keket była dość dobra, by przetransmutować ją w sowę? - spytał ponuro Ron.

- Wright, Rosemary.

- Slytherin!

Pośród Krukonów Mary Logan szeptała do pierwszoroczniaków wskazując na stół nauczycielski, ale Harry nie potrafił powiedzieć, czy próbowała zwrócić ich uwagę na niego czy na Draco.

-Yang, Helen.

- Hufflepuff!

Przy stołach dzieci dawały sobie kuksańce w boki, obserwowały "nowych", czekały, by zobaczyć, kto wrzaśnie, gdy wlecą duchy. Pierwszoroczniacy wpatrywali się z otwartymi ustami w zaczarowany sufit, badali wzrokiem nauczycieli, wyrabiali sobie opinie, zastanawiali się, co zaraz nastąpi.

Harry uśmiechnął się szeroko. Trudno było powiedzieć.

Koniec

Poprzedni rozdział

Spis treści